wtorek, 19 listopada 2013

Prolog.

          Zadźwięczał dzwonek szkolny, a z każdej z klas wyleciała chmara uczniów. Każdy się cieszył, bo to już była ostatnia lekcja w piątek, a teraz weekend. Jedynie w klasie nr. 17 pozostała dziewczyna, której nie śpieszyło się do domu. Camila siedziała przy ławce, ogarniając wzrokiem całą klasę. Było jej ciężko, bo wiedziała, że to jej ostatni dzień tutaj. Nie chciała się rozstawać ze swoimi przyjaciółmi, ze swoim chłopakiem, ogólnie z całym tym miastem, a było ono piękne. Od 17 lat mieszkała w Holmes Chapel,   a teraz musi się stąd wyprowadzić, ponieważ jej tata dostał pracę w Londynie. Jest jej trudno. Jeszcze raz oglądnęła klasę, wstała i podeszła do tablicy, wzięła kredę w dłoń i zaczęła rysować nic nie znaczące kreski. Zrobiła to, ponieważ to przypominało o jej pierwszej jedynce z zachowania, właśnie za taki wybryk. Ktoś powie, że to głupie, ale nie dla niej. Nie teraz. Teraz to nawet najmniejsza rzecz ma ogromne znaczenie, skoro wie, że nigdy się nie powtórzą. Że straci je na zawsze.
- Camila? Czemu nie idziesz do domu? - do sali weszła nauczycielka.
- Och, tak, już wychodzę. - odpowiedziała dziewczyna.
- Tylko nie zapomnij zetrzeć tablicy. - kobieta rzuciła jej krótki uśmiech i wyszła.
- Będzie mi tego brakować. - westchnęła, zmazała posłusznie tablicę i udała się w kierunku wyjścia.
Przed szkołą już nikogo nie było, wszyscy się porozchodzili. Camila ruszyła sama do domu.

3 komentarze:

  1. Ciekawe. Nie wiem o czym będzie, więc czekam <3
    ♠ ostatni-wdech.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. mhyy...... :D Dobrze, lekko sie czyta, przeczuwam ciekawą historię :3 PISZ DALEJ! Zyczę weny do rozdziałów ;)
    Zapraszam cię na mojego bloga Prophecy of Alamer :* http://elfiahistoria.blogspot.com Bardzo mi zależy, abyś weszła na niego i zostawiła po sobie ślad w postaci komentarza, w którym powiedziałabyś mi co o tym myślisz :) zniosę krytykę, ale uzasadnioną ;)
    oto opis :

    Rodzeństwo Wileńskich postanawia opłynąć całą kulę ziemską. Wszystko idzie po ich myśli, lecz pewnego dnia podczas potężnego sztormu ocierają się o śmierć. Ich statek zostaje zatopiony, a los wydaje się być przesądzony, gdy nagle z odsieczą przybywa im grupa nieznajomych z tajemniczym chłopakiem na czele. Wybawiciel okazuję się być następcą elfickiego tronu i zabiera Wiktorię i Eryka do swojego królestwa - mitycznej wyspy Karaniry, będącej częścią Archipelagu Księżycowego, miejsca, gdzie zwykli ludzie mają mają wstępu. Rodzeństwo początkowo nie wierzyć w historię księcia, lecz wkrótce przekonują się o jej prawdziwości. Cedric zabiera ich do pałacu Alamer, gdzie Wileńscy poznają jego siostrę Nimfadorę i Falena, znienawidzonego brata, który zrobiłby wszystko, aby po śmierci ojca objąć władzę w królestwie, choćby za cenę życia Cedrica. Księżniczka w krótkim czasie staje się najlepszą przyjaciółką Wiktorii i zakochuje się z wzajemnością w Eryku. Niestety na drodze ich miłości stoją zobowiązania dziewczyny wobec lorda Rebio II, z którym zaaranżowano jej przyszłe małżeństwo. Niebawem Wileńscy dowiadują się, że Karainra nie jest spokojną, bajeczną krainą, za jaką wzięli ją na początku, lecz pogrążanym w wielowiekowej, krwawej wojnie państwem. Cedric mówi ukochanej Wiktorii, że trafili w samo centrum walki o dominację, toczonej między nimi a Zdrajcami, wyklętymi elfami dążącymi do wprowadzenia tyrani. Wiktoria jest w szoki, kiedy przez przypadek dowiaduje się, że starszy brat Cedrica, Falen również jest jednym z nich, ale nie może nikomu powiedzieć z obawy o życie jej i jej bliskich.
    Przybycie rodzeństwa na wyspę nie jest przypadkowe, w jak wielkim szoku będą, kiedy odkryją pradawną przepowiednie, zapowiadającą ich pojawienie się w celu zakończenia rozlewu krwi niewinnych? Czy uda im się dopełnić swojego przeznaczenia? Jaka jest szansa, iż miłość Nimfadory i Eryka przekona króla do odwołania zaplanowanego przed laty ślubu?
    przepraszam za spam, mam nadzieje ze nie masz mi tego za zle ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, fajnie :)
    a tym czasem zapraszam na story-one-of-them-darkangel.blogspot.com i liczę na komentarze :)

    OdpowiedzUsuń